-
Pisząc relację z festiwalu Beats for Love non stop wracała do mnie jedna myśl. Postanowiłem nie rozwijać jej w samej relacji, żeby nie mieszać wątków i nie powiększać i tak już długiego wpisu. Ale dzielę się nią z Wami tutaj.
-
Już chwila minęła od momentu, kiedy blog przeszedł metamorfozę (dzięki Danuzji i m0bi’emu z Mastodona, którzy jako Kooperatywa Sieciowa zajmują się takimi magicznymi sztuczkami jak odświeżenie szaty graficznej i przenosiny na nowy silnik i hosting), materiału na wpisy też się trochę zebrało… Na pierwszy ogień idą moje wrażenia z jednego z ostatnich festiwali, na których byłem, i który przez kilka lat chyba trochę niesprawiedliwie ignorowałem. Rave w muzeum, czyli 500 artystów w starym kombinacie Beats for Love odbywa się…
-
Jakiś czas temu pisałem, że jeśli mam do wyboru hotel lub coś pokroju apartamentu / mieszkania to prędzej zdecyduje się na drugą opcję, bo pod kątem dostępności i warunków hotele potrafią mnie niemiło zaskoczyć. Czasem trafiają się jednak wyjątki, kiedy mogę powiedzieć, że warunki są nawet lepsze niż bym się spodziewał i niż wskazywała by na to cena.
-
Gry oraz esport to druga (i trzecia) moja ogromna życiowa pasja po muzyce. Pisanie o grach, które rozpoczęło się u mnie w 2002 roku jako totalnie amatorska zajawka, po jakimś czasie przeistoczyło się w dodatkową pracę – moje wpisy znajdziecie na portalu gry.interia.pl oraz e.sport.interia.pl. Dlatego co jakiś czas staram się odwiedzać co większe gamingowe wydarzenia.
-
Czasem niedalekie okolice skrywają całkiem spory potencjał jeśli chodzi o cel krótkich wycieczek. Jakoś tak się dziwnie złożyło, że Kraków – do którego mam zaledwie nieco ponad godzinę drogi samochodem – odwiedzałem stosunkowo rzadko. Niegdyś było to często wybierane miejsce jeśli chodzi o imprezy, zdecydowanie rzadziej robiłem to stricte turystycznie. Przyszła więc pora by to zmienić.
-
Dziś coś z nieco innej beczki. Nadal będzie muzycznie, w dalszym ciągu oczywiście pojawi się akapit o dostępności (to jest tu w końcu najważniejsze), ale tym razem wyjątkowo nie ruszamy się poza granice Katowic, a „podróż” to dosłownie trzy przystanki autobusowe.





