Pisząc relację z festiwalu Beats for Love non stop wracała do mnie jedna myśl. Postanowiłem nie rozwijać jej w samej relacji, żeby nie mieszać wątków i nie powiększać i tak już długiego wpisu. Ale dzielę się nią z Wami tutaj.
Już chwila minęła od momentu, kiedy blog przeszedł metamorfozę (dzięki Danuzji i m0bi’emu z Mastodona, którzy jako Kooperatywa Sieciowa zajmują się takimi magicznymi sztuczkami jak odświeżenie szaty graficznej i przenosiny na nowy silnik i hosting), materiału na wpisy też się trochę zebrało… Na pierwszy ogień idą moje wrażenia z jednego z ostatnich festiwali, na których byłem, i który przez kilka lat chyba trochę niesprawiedliwie ignorowałem. Rave w muzeum, czyli 500 artystów w starym kombinacie Beats for Love odbywa się…
Jakiś czas temu pisałem, że jeśli mam do wyboru hotel lub coś pokroju apartamentu / mieszkania to prędzej zdecyduje się na drugą opcję, bo pod kątem dostępności i warunków hotele potrafią mnie niemiło zaskoczyć. Czasem trafiają się jednak wyjątki, kiedy mogę powiedzieć, że warunki są nawet lepsze niż bym się spodziewał i niż wskazywała by na to cena.
Czasem niedalekie okolice skrywają całkiem spory potencjał jeśli chodzi o cel krótkich wycieczek. Jakoś tak się dziwnie złożyło, że Kraków – do którego mam zaledwie nieco ponad godzinę drogi samochodem – odwiedzałem stosunkowo rzadko. Niegdyś było to często wybierane miejsce jeśli chodzi o imprezy, zdecydowanie rzadziej robiłem to stricte turystycznie. Przyszła więc pora by to zmienić.
W dzisiejszym odcinku – o nietypowym połączeniu ważnego dla pewnego miasta święta oraz imprezy klubowej.
W miniony weekend celem mojej kolejnej wycieczki stało się miasto, które zapewne u wielu osób na liście miejsc do odwiedzenia będzie gdzieś na bardzo odległej pozycji – Łódź. Głównym powodem była odbywająca się tam impreza, czyli Parada Wolności, ale przy okazji w planie miałem jeszcze zwiedzanie centrum EC1, a dokładniej Muzeum Komiksu i Narracji Interaktywnej.
Długi, sierpniowy weekend oznacza zwykle, że tłumy Polaków (tych, którzy akurat nie planowali remontu 😉 ) ruszyły z dala od swoich miejsc zamieszkania w poszukiwaniu relaksu od codzienności. Zapewne domyślacie się już, że ja również nie mogłem przegapić okazji by wyrwać się przynajmniej na parę dni z domu.
Wiele osób na pewno kojarzy nazwy takie jak PolAndRock Festival, OFF Festival, Orange Music Warsaw – niektórzy może kojarzą też Audioriver. Jest jednak jeszcze jeden duży festiwal, który ostatnio obchodził swoje 20. urodziny, i który po latach znowu udało mi się odwiedzić – Sunrise Festival w Kołobrzegu.
Macie tak, że po przyjeździe w jakieś miejsce od razu czujecie się tam jak w domu, a może nawet lepiej niż w domu? Bo dla mnie takim punktem jest pewna nadmorska miejscowość, kiedyś nazywana „polską Ibizą”.
Jakiś czas temu w Fediversum pojawił się link do artykułu o tak zwanych „mikrowyprawach”. To zainspirowało mnie do poszukania jakiegoś ciekawego celu, który można odwiedzić w ciągu kilku godzin, na przykład jednego dnia weekendu.