Już chwila minęła od momentu, kiedy blog przeszedł metamorfozę (dzięki Danuzji i m0bi’emu z Mastodona, którzy jako Kooperatywa Sieciowa zajmują się takimi magicznymi sztuczkami jak odświeżenie szaty graficznej i przenosiny na nowy silnik i hosting), materiału na wpisy też się trochę zebrało… Na pierwszy ogień idą moje wrażenia z jednego z ostatnich festiwali, na których byłem, i który przez kilka lat chyba trochę niesprawiedliwie ignorowałem. Rave w muzeum, czyli 500 artystów w starym kombinacie Beats for Love odbywa się…