-
Długi, sierpniowy weekend oznacza zwykle, że tłumy Polaków (tych, którzy akurat nie planowali remontu 😉 ) ruszyły z dala od swoich miejsc zamieszkania w poszukiwaniu relaksu od codzienności. Zapewne domyślacie się już, że ja również nie mogłem przegapić okazji by wyrwać się przynajmniej na parę dni z domu.
-
Wiele osób na pewno kojarzy nazwy takie jak PolAndRock Festival, OFF Festival, Orange Music Warsaw – niektórzy może kojarzą też Audioriver. Jest jednak jeszcze jeden duży festiwal, który ostatnio obchodził swoje 20. urodziny, i który po latach znowu udało mi się odwiedzić – Sunrise Festival w Kołobrzegu.
-
Macie tak, że po przyjeździe w jakieś miejsce od razu czujecie się tam jak w domu, a może nawet lepiej niż w domu? Bo dla mnie takim punktem jest pewna nadmorska miejscowość, kiedyś nazywana „polską Ibizą”.
-
Jakiś czas temu w Fediversum pojawił się link do artykułu o tak zwanych „mikrowyprawach”. To zainspirowało mnie do poszukania jakiegoś ciekawego celu, który można odwiedzić w ciągu kilku godzin, na przykład jednego dnia weekendu.
-
Tak jak obiecałem w pierwszym wpisie, kontynuuję opis tego jakim miastem z mojej perspektywy jest Kolonia i jak dla takich osób przygotowano ESL One w Lanxess Arena. Miała to być co prawda ostatnia część wrażeń z tamtego weekendu, ale jest tego tak dużo, że powstanie jeszcze jedna.
-
W mojej głowie narodził się szatański plan — wracam do blogowania. Creditsy za inspirację należą się Kamilowi “Riotowi” Świątkowi, który pewnego pięknego dnia przypomniał mi, że Medium będzie platformą, która się do tego idealnie nada.








